Pokazywanie postów oznaczonych etykietą technothriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą technothriller. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lipca 2016

25/2016 "Jurassic Park" Michael Crichton - recenzja


Od tej książki zaczęła się w latach dziewięćdziesiątych ogólnoświatowa fascynacja prehistorycznym światem dinozaurów.
Na wyspie w pobliżu Kostaryki powstaje Jurassic Park. Jego największą atrakcją są żywe dinozaury, które zostały sklonowane z DNA pobranego ze skamieniałych insektów. Stworzony przez człowieka ekosystem wymyka się spod kontroli. Wbrew woli twórców dinozaury wydostają się na wolność, polując na inne stworzenia oraz na... ludzi. Zaczyna się walka o przetrwanie.
Opis fabuły z portalu lubimycztac.pl 
Michaela Crichtona znają chyba wszyscy, nawet jeśli wydaje im się, że tak nie jest. To twórca takich książkowych hitów jak "Kula", "Andromeda znaczy śmierć", "Trzynasty wojownik", "Rój" czy właśnie "Jurassic Park". Książki mogą być nieznane szerszej publiczności, ale za to ich ekranizacje zdobyły sławę na całym świecie.

"Park Jurajski" wpadł mi w ręce przypadkiem. Przyznam się, że z filmów widziałam tylko zeszłoroczny "Jurassic World", który nawet mi się podobał. Nie wiem jakim cudem ominęłam pierwsze filmy Spielberga, była to przecież złota era wypożyczalni kaset wideo i oglądało się wieczorami takie hity jak "Uwolnić orkę", "Beethoven" czy różnego rodzaju bajki. Jako dziecko bardzo lubiłam dinozaury i naprawdę dziwię się teraz jak mogłam przegapić taki film...

No ale teraz, po ponad dwudziestu latach, przeczytałam książkę. Jest to sprawnie napisany i trzymający w napięciu thriller. Oprócz dorosłych naukowców mamy tak również dwójkę dziecięcych bohaterów. Autorowi udało się bardzo dobrze napisać te postaci, są one bardzo wiarygodne, zachowują się po prostu jak dzieci i nie irytują. Pochwalę też wszystkie sceny, w których dinozaury polują na ludzi. Są napisane dynamicznie i pełne wciągającej akcji. Niemalże można poczuć gorący oddech drapieżnika na własnej skórze i jest to największa zaleta tej powieści.

"Jurassic Park" ma też wady, i to takie, które drażniły mnie dość mocno. Książka to technothriller, więc autor siłą rzeczy powrzucał do niej wiele informacji dotyczących DNA i klonowania. Ok, to rozumiem. Jednym z bohaterów jest matematyk, który twierdzi, że w Parku wydarzy się jakaś katastrofa, bo według teorii chaosu nikt nie jest w stanie przewidzieć jak zachowa się układ złożony z tak wielu nieprzewidywalnych dinozaurów. To też byłoby ok, ale dlaczego autor przypomina nam o tym dosłownie co kilkanaście stron? Co trochę pojawia się też szczegółowy opis komputerowego systemu zabezpieczeń Parku - włącznie z fragmentami kodu na pół strony i obrazkami przedstawiającymi interfejs programu. Nie rozumiem po co to wszystko. Opisy te spokojnie można byłoby skrócić o jedną trzecią. Nachalne powtórzenia praktycznie tych samych informacji źle wpływają na tempo powieści szatkując akcję na kawałki.

Nie potrafiłam się zżyć z większością bohaterów. Cieplejsze uczucia żywiłam tylko do wnuków Hammonda, szalonego założyciela Parku: Tim i Lex; oraz do pary paleontologów: Alana Granta i Ellie Sattler, Resztę spokojnie mogły pożreć welociraptory. Generalnie muszę się przyznać, iż ostatecznie kibicowałam dinozaurom; chciałam, żeby uciekły z wyspy i żyły sobie bezpiecznie gdzieś w dżungli. Chyba jednak jestem złym człowiekiem ]:->

3/5, na tyle oceniam tę książkę, To fajny thriller, niestety popsuty przez powtarzający się (aczkolwiek całkowicie zrozumiały) technobełkot. Polecam dla miłośników dinozaurów i dla tych, którzy w trakcie czytania lubią poczuć ciary.

poniedziałek, 23 maja 2016

16/2016 "Projekt Kraken" Douglas Preston

Wyman Ford, były mnich i agent CIA, a obecnie prywatny detektyw, otrzymuje nowe niebezpieczne zlecenie. Ma odnaleźć szefową ekipy programistów Projektu Kraken. która po wybuchu, do jakiego doszło w Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda podczas testowania sondy przeznaczonej do badań na Tytanie, zaszyła się w niedostępnych górach na pustkowiach Kolorado. Ford wyrusza w ślad za uciekinierką, by poznać prawdę o jej tajnej misji stworzenia najnowocześniejszego oprogramowania i sztucznej inteligencji, która wyrwała się spod kontroli i zamiast stać się przełomowym osiągnięciem technologii, może okazać się pierwszym krokiem ku zagładzie ludzkości.
Opis fabuły z okładki książki
Mam z tą książką spory problem. Po pierwsze: mamy tu kilkoro bohaterów: wspominany już Wyman Ford, detektyw, programistka Melissa Shepherd, sztuczna inteligencja Dorotka, czternastoletni upierdliwy Jacob i dwóch przestępców z Wall Street, których imion nie pamiętam. Tyle postaci, a każda z nich płaska jak deska i słabo zarysowana. Akcja skacze z miejsca na miejsce, od bohatera do bohatera i tak naprawdę nie mamy czasu, żeby poznać kogoś bliżej. Chyba najlepiej scharakteryzowana w powieści została Dorotka, która przecież jest tylko programem komputerowym. Z ludzi mogę wyróżnić jedynie Jacoba. Bez trudu można uwierzyć, że nastolatek, który na skutek wypadku uszkodził sobie nogę i nie może przez to dalej uprawiać ulubionego sportu, jest egoistycznym bubkiem, który ma pretensje do całego świata, tylko nie do siebie. Te dwie postaci rozwinęły się w trakcie trwania powieści, a reszta to takie papierowe tło, które jest tylko dlatego, że musi.

Po drugie: czytając "Projekt Kraken" nie mogłam pozbyć się wrażenia, że książka powstała po to, by być scenariuszem filmu akcji klasy B, takiego z nikomu nieznanymi aktorami i marnymi efektami specjalnymi. Naprawdę prawie już widziałam tę ekranizację lecącą późnym wieczorem na TV4 albo na TV Puls :)

No i po trzecie: jeśli jesteście informatykami lub jeśli nawet tylko trochę znacie się na technologii - omijajcie tę książkę szerokim łukiem. Internet to zbiorowisko patologii i perwersji, a przemierzająca go Dorotka  natrafia jedynie na przemoc i nienawiść (gdzie te wszystkie zdjęcia i filmiki ze słodkimi kotkami?). Istnieje mapa internetu, na którą można sobie popatrzeć. Dorotka potrafi zwizualizować sobie internet i zostajemy uraczeni jego kilkoma dziwacznymi opisami. Generalnie wszystkich komputerowych "szpeców" z tej książki wyobrażam sobie mniej więcej tak:



Nie wiedziałam jaką ocenę wystawić "Projektowi Kraken", ale przypomniał mi się fragment o bardzo złych policjantach, którzy aresztują niewinnych kierowców i wymuszają od nich kasę za odholowanie auta i kaucję, a w przypadku braku współpracy posługują się starą, dobrą, policyjną pałą... Wyszłaby z tego dobra parodia, ale problemem jest to, że autor napisał to jak najbardziej na serio. Naprawdę nie ma w tej książce niczego, co zasługiwałoby na dużego plusa. Ot, taki akcyjniak lekko w klimacie sf, nawet nie średniak, bo za dużo przeróżnych głupotek tam znalazłam. Daję 1/5, bo nawet "Arrow" oglądam z większym zainteresowaniem, a ambitny serial to to nie jest :) Wydałam na tę książkę całe 10 zł, ale jutro zanoszę ją do pracy i kładę na bookcrossingowej półce, może komuś spodoba się bardziej.