wtorek, 10 września 2019

21/2019 Mitologia Halo. Przewodnik po uniwersum Halo


Poznaj historię uniwersum Halo. Po raz pierwszy masz okazję przeczytać kompletną kronikę tego niezwykłego świata - od czasów, gdy galaktyką władali tajemniczy Prekursorzy, aż po desperackie zmagania ludzkości z przytłaczającymi siłami Przymierza i Plagi. Mitologia Halo została napisana przez ekspertów 343 Industries i wzbogacona ponad pięćdziesięcioma zachwycającymi ilustracjami. To oficjalny przewodnik obejmujący przeszło dziesięć milionów lat historii. 
Opis z okładki książki.
Kupiłam tę książkę, bo jest ładna. Wcześniej miałam znikomy kontakt z uniwersum Halo, ograniczający się tylko do tego, że zasnęłam na pierwszym odcinku serialu, którego już później nie kontynuowałam. Ale jako, że lubię space opery (co można zauważyć śledząc tego bloga), stwierdziłam, że co mi szkodzi, jeśli treść mnie nie zainteresuje, to przynajmniej popatrzę sobie na ładne obrazki. No i jeszcze cena, za tę pięknie wydaną pozycję w twardej okładce zapłaciłam tylko 7,99. Kto by nie wziął, prawda?

Ależ to ładne, złoto, błysk i mat. Na pewno ta okładka będzie się rysować, ale na razie jest piękna. Ogólnie cała ta książka jest zaskakująco ciężka, robi dziwne wrażenie jak się ją pierwszy raz podniesie. 
Wspominałam o ilustracjach, i są one naprawdę oszałamiające, graficy odwalili kawał dobrej roboty. Większość z nich spokojnie mogłabym używać jako tapet na pulpit, lubię takie militarno space operowe scenki i zwykle takie sobie ustawiam (albo zdjęcia własnych kotów, w zależności od nastroju). Książka na pierwszy rzut oka jest albumem, ale znajduje się w niej zaskakująco dużo tekstu. Zgodnie z tytułem jest to rodzaj przewodnika, leksykonu, a ja niestety niezbyt przepadam za tą formą. 

To przykład typowej ilustracji z tej książki, scena batalistyczna w kosmosie utrzymana w niebieskiej, fioletowej lub szarej tonacji kolorystycznej. Lubię takie widoczki.
Czytałam Mitologię Halo jakby była podręcznikiem do historii alternatywnego wszechświata, więc nie była to pozycja zbyt porywająca. ogólnie staram się unikać tego typu książek. Raz skusiłam się na Silmarillion i było średnio... Świadomie nie czytałam Ognia i krwi Martina o dynastii Targaryenów, chociaż samą Pieśń lodu i ognia bardzo lubię. Poza tym mam też zastrzeżenia co do treści. Zdecydowanie zbyt często jak na mój gust space opera zamieniała się w operę mydlaną pełną pseudo dramatyzmu i powtarzalnych wydarzeń. Wiem, że wszystko to powstało na bazie gier komputerowych, które generalnie nie mają (jeszcze) skomplikowanych i wiarygodnych fabuł. Gracz bezpośrednio uczestniczy w wydarzeniach, bardziej się angażuje, w lepszych produkcjach może nawet dokonywać wyborów, dlatego też fabuły mogą być prostsze niż w przypadku książek i filmów, a i tak dobrze spełnią swoje zadanie. No i w grach dochodzi jeszcze problem kontynuacji, od których zwykle oczekuje się więcej tego samego - bo jeśli pierwsza część się sprzedała, to druga musi być podobna. I tak oto mamy uniwersum Halo, w którym cyklicznie dochodzi do wielkich, dramatycznych tragedii kończących się niemalże zagładą ludzkości. Lubię ten motyw i na pewno ruszyłby mnie, gdybym poznała tę historię jako powieść lub serial (dobry, dla odmiany). Niestety dostarczony w tak beznamiętnej formie nie zrobił na mnie większego wrażenia.

Jeśli ktoś lubi cieplejsze kolory, to takie ilustracje też się znajdą, zwykle przedstawiają starcia na powierzchni planet.
Jest jednak pozytywny wyjątek gdzieś w środku tej książki, czyli moment, w którym ludzkość walczy z Przymierzem. Mam wrażenie, że jest to najlepiej dopracowany konflikt w całej historii. Jeśli okazałoby się, że twórcy Halo wymyślili to na samym początku, nie byłabym zaskoczona. Czytałam ten fragment ze sporym zainteresowaniem, chociaż stylistycznie nie różnił się od reszty, więc musiało być w nim coś przyciągającego uwagę.

A ten akurat obrazek skojarzył mi się z Łotrem 1 i finałową walką na planecie Scarif. W Mitologii Halo mało jest zieleni, ta ilustracja jest wyjątkiem.
Dla fanów serii Mitologia Halo będzie przemiłym dodatkiem. Dla takich jak ja, którzy chcieliby wejść w to uniwersum, będzie czymś przydatnym, ale niekoniecznym. Niezainteresowani science fiction powinni trzymać się z daleka :) Ostatecznie daję tej pozycji 3/5 , bo spełniła swoje zadanie - mam teraz ochotę zobaczyć ten krótkometrażowy serial animowany (Czy tak się mówi? Może to po prostu zbiór krótkometrażówek?) miniserial Halo, który jest na Netflixie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz