poniedziałek, 23 maja 2016

16/2016 "Projekt Kraken" Douglas Preston


Wyman Ford, były mnich i agent CIA, a obecnie prywatny detektyw, otrzymuje nowe niebezpieczne zlecenie. Ma odnaleźć szefową ekipy programistów Projektu Kraken. która po wybuchu, do jakiego doszło w Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda podczas testowania sondy przeznaczonej do badań na Tytanie, zaszyła się w niedostępnych górach na pustkowiach Kolorado. Ford wyrusza w ślad za uciekinierką, by poznać prawdę o jej tajnej misji stworzenia najnowocześniejszego oprogramowania i sztucznej inteligencji, która wyrwała się spod kontroli i zamiast stać się przełomowym osiągnięciem technologii, może okazać się pierwszym krokiem ku zagładzie ludzkości.
Opis fabuły z okładki książki
Mam z tą książką spory problem. Po pierwsze: mamy tu kilkoro bohaterów: wspominany już Wyman Ford, detektyw, programistka Melissa Shepherd, sztuczna inteligencja Dorotka, czternastoletni upierdliwy Jacob i dwóch przestępców z Wall Street, których imion nie pamiętam. Tyle postaci, a każda z nich płaska jak deska i słabo zarysowana. Akcja skacze z miejsca na miejsce, od bohatera do bohatera i tak naprawdę nie mamy czasu, żeby poznać kogoś bliżej. Chyba najlepiej scharakteryzowana w powieści została Dorotka, która przecież jest tylko programem komputerowym. Z ludzi mogę wyróżnić jedynie Jacoba. Bez trudu można uwierzyć, że nastolatek, który na skutek wypadku uszkodził sobie nogę i nie może przez to dalej uprawiać ulubionego sportu, jest egoistycznym bubkiem, który ma pretensje do całego świata, tylko nie do siebie. Te dwie postaci rozwinęły się w trakcie trwania powieści, a reszta to takie papierowe tło, które jest tylko dlatego, że musi.

Po drugie: czytając "Projekt Kraken" nie mogłam pozbyć się wrażenia, że książka powstała po to, by być scenariuszem filmu akcji klasy B, takiego z nikomu nieznanymi aktorami i marnymi efektami specjalnymi. Naprawdę prawie już widziałam tę ekranizację lecącą późnym wieczorem na TV4 albo na TV Puls :)

No i po trzecie: jeśli jesteście informatykami lub jeśli nawet tylko trochę znacie się na technologii - omijajcie tę książkę szerokim łukiem. Internet to zbiorowisko patologii i perwersji, a przemierzająca go Dorotka  natrafia jedynie na przemoc i nienawiść (gdzie te wszystkie zdjęcia i filmiki ze słodkimi kotkami?). Istnieje mapa internetu, na którą można sobie popatrzeć. Dorotka potrafi zwizualizować sobie internet i zostajemy uraczeni jego kilkoma dziwacznymi opisami. Generalnie wszystkich komputerowych "szpeców" z tej książki wyobrażam sobie mniej więcej tak:



Nie wiedziałam jaką ocenę wystawić "Projektowi Kraken", ale przypomniał mi się fragment o bardzo złych policjantach, którzy aresztują niewinnych kierowców i wymuszają od nich kasę za odholowanie auta i kaucję, a w przypadku braku współpracy posługują się starą, dobrą, policyjną pałą... Wyszłaby z tego dobra parodia, ale problemem jest to, że autor napisał to jak najbardziej na serio. Naprawdę nie ma w tej książce niczego, co zasługiwałoby na dużego plusa. Ot, taki akcyjniak lekko w klimacie sf, nawet nie średniak, bo za dużo przeróżnych głupotek tam znalazłam. Daję 1/5, bo nawet "Arrow" oglądam z większym zainteresowaniem, a ambitny serial to to nie jest :) Wydałam na tę książkę całe 10 zł, ale jutro zanoszę ją do pracy i kładę na bookcrossingowej półce, może komuś spodoba się bardziej.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz