wtorek, 27 października 2015

17/2015 "Dzienniki gwiazdowe" Stanisław Lem - recenzja


Czytałam "Solaris" (piękne pod względem językowym i metaforycznym), czytałam "Eden" (fajnie opisany pierwszy kontakt z obcą cywilizacją). Te książki Lema podobały mi się, ale "Dzienniki gwiazdowe" biją je na głowę. Są niesamowite. Poruszające. Pouczające. Wybitne.

Zaczyna się bardzo dobrze: dostajemy kosmiczne opowieści, w których autor z humorem piętnuje ludzkie wady i polityczne systemy totalitarne. Przypomina to nieco styl Terry'ego Pratcheta, który również lubił wyśmiewać nasze przywary. Ale potem jest jeszcze lepiej - autor zaczyna poruszać tematy religijne i filozoficzne. Przypadły mi do gustu zwłaszcza religijne koncepty Lema, zainspirowały mnie do poszerzenia wiedzy w tym zakresie. 

Nie jest to książka dla każdego: pod płaszczykiem przygód gwiezdnego wędrowca ukrywa się wiele społecznych, religijnych i filozoficznych problemów. "Dzienniki gwiazdowe" wymagają od czytelnika skupienia i fundamentalnej wiedzy z różnych dziedzin. Odbiorcy zbyt młodemu lub niedostatecznie wykształconemu umknie wiele istotnych nawiązań, a niektóre treści mogą być niezrozumiałe. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza