piątek, 26 maja 2017

28/2017 Na krawędzi zagłady, Robert J. Szmidt (Pola dawno zapomnianych bitew tom III)


Bezwzględni Obcy atakują rubieże Federacji. Ludzkość została zmuszona do chaotycznego wycofania się z dziesiątków podbitych systemów. Jedyną szansą na opóźnienie marszu wroga jest stworzenie setek fałszywych kolonii. Jeśli to nie zadziała, Flota będzie zmuszona stawić czoło najeźdźcy w serii otwartych bitew, co grozi jej unicestwieniem. Politycy nie baczą jednak na konsekwencje. Ich celem jest zachowanie władzy, nawet za cenę śmierci miliardów ludzi. Sztab trzeciego metasektora musi więc zarazem sprostać wymaganiom Rady Federacji i nie dopuścić do zagłady jedynych sił, które bronią ludzkości. Ta wojna ma jeszcze jeden wymiar - bardziej ludzki i osobisty. Major Święcki staje do walki o uratowanie kolonistów, których musiał zostawić na Delcie Ulietty...
Opis z okładki książki.
Na krawędzi zagłady to kontynuacja świetnej space opery Roberta J. Szmidta, a nawet bezpośrednia kontynuacja drugiego tomu Ucieczka z raju. Henryan uratował kolonistów, Obcy zaczynają atakować, akcja zaczyna się rozkręcać - czyli mamy tu wszystko to, co lubię. 

Historia jest przedstawiona z kilku punktów widzenia: polityków na Ziemi, wojskowych w sztabie na Rubieżach, uchodźców z Delty Ulietty i samego Henryana Święckiego, którego jednak jest rozczarowująco mało. Najbardziej podszedł mi wątek konfliktu na linii wojskowi - politycy. Politycy robią wszystko, żeby tylko utrzymać się przy korycie, co obejmuje stosowanie nielegalnych podsłuchów, zatajanie faktów, manipulację opinią publiczną oraz wysyłanie ludzi na pewną śmierć. Wojskowi są w tym układzie tymi dobrymi, dbają o swoich ludzi, stawiają się przełożonym i próbują zminimalizować straty. Jednak najgorsi są właściciele korporacji, którzy dla osiągnięcia zysków byliby w stanie nawet współpracować z Obcymi i scena, w której pani kanclerz robi z nimi porządek niesamowicie mnie usatysfakcjonowała. Autor zaskoczył mnie (pozytywnie) rozwiązaniem wątku uciekinierów z Ulietty, to było dość oryginalne i jestem ciekawa, co będzie dalej. Henryan jest tu takim Panem Idealnym, któremu wszystko wychodzi i ma najlepsze pomysły, ale ok, kupuję taką konwencję. Mało jest samej walki z Obcymi, ale ta jedyna potyczka jest dobrze wyreżyserowana. Najpierw dostajemy obszerne wyjaśnienie strategii, a później samo starce, a właściwie wyliczone co do sekundy odpalenie rakiet. Nie ma tu kosmicznych pojedynków w stylu gwieznowojennym; okręty wystrzeliwują swoją salwę zgodnie z planem i wykonują określone manewry, a ich załogi mają tylko nadzieję, że osłony wytrzymają ostrzał wroga. Przypomina to walkę łodzi podwodnych i jest bardzo przekonujące.

Trochę zawiodłam się na akcji, gdyż właściwie niewiele się tu dzieje. Henryan wypełnia misję, wraca z niej, przygotowuje się do drugiej, a następnie ją wykonuje. W tle mamy rozgrywki polityczne, dalsze losy ewakuowanych kolonistów i krótką scenkę w więzieniu, w którym nasz główny bohater siedział w pierwszym tomie. Domyślałam się, że tak będzie, kiedy zobaczyłam w księgarni internetowej, że książka ma tylko 368 stron. Brzmi to raczej jak wstęp do czegoś większego i nie wyobrażam sobie, jak Robert J. Szmidt chce zakończyć całą historię w następnym, ostatnim, tomie. Spodziewałam się większej epickości, a dostałam historię bardzo dobrą, ale kameralną. 

Akapit wyżej brzmi jak narzekanie, ale generalnie Na krawędzi zagłady nie ma większych wad i czytało mi się tę space operę naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że całość ładnie zgra się w ostatniej części i wszystkie wątki zostaną domknięte. Daję 4/5, bo jednak ostatnio Głębia Podlewskiego była lepsza, i apeluję o więcej rozmachu w wielkim finale. 

Recenzja Łatwo być Bogiem (Pola dawno zapomnianych bitew tom I)
Recenzja Ucieczki z raju  (Pola dawno zapomnianych bitew tom II)

4 komentarze:

  1. Mogłabym czytać, ale... ale ostatnio za dużo syfy mam na półce. Jednak na dłuższą metę ten gatunek trochę mnie męczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może po jakiejś przerwie najdzie cię ochota i na to :)

      Usuń
  2. Uwielbiam oglądać sf, ale czytanie zazwyczaj mnie męczy i nuży, więc i temu dam spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom został przetłumaczony na angielski i wydany w USA, więc może kiedyś doczekamy się ekranizacji.

      Usuń